Temat poznańskiego stadionu, który został poddany remontowi m. in. na potrzeby EURO 2012 powraca do nas jak bumerang. Co jakiś czas można dowiedzieć się coraz to nowszych rzeczy, np. kilka dni temu stadion w Poznaniu został zalany po jednej większej burzy… Wszystkich, którzy nie znają do końca sprawy tego obiektu zachęcam do przeczytania mojego artykułu opublikowanego na łamach Pokolenie24 z dnia 30 kwietnia 2011.
Można by rzecz, że temat defensywy reprezentacji Polski powraca jak bumerang. Wczoraj pisałem o tym w poście dotyczącym spotkania Lecha i ManCity. Trzeba jednak ten temat wciąż poruszać, bo jeśli z taką formacją obronną wyjdziemy na polskie boiska podczas Euro 2012 to możemy się nieźle upokorzyć na swoim terenie. Jeżeli planem minimum całej kadry narodowej jest wyjście z grupy to takie drużyny jak Ekwador, po prostu nie mogą sobie wchodzić w nasze pole karne kiedy tylko chcą. Kto oglądał ten mecz widział, że kiedy piłkarze z Ameryki tylko przejęli piłkę już oddawali strzał na naszą bramkę, albo wbiegali w pole karne.
Jaki byłby wynik gdyby nasz obecny skład zagrał teraz przeciwko Niemcom? Jestem wręcz pewny, że Ozil, Khedira, Kroos, Schweinsteiger, Klose i Podolski roznieśli by naszych obrońców z Żewłakowem na czele w pył. Nie wiem co jest powodem tak słabej gry w obronie wszystkich polskich Polaków. Być może to wina szkolenia od najmłodszych lat, może wszystkim młodym adeptom piłki nożnej wpaja się, że celem nr. 1 jest ulokowanie piłki w siatce rywala. Warto przeczytać!
Co więc będzie ostatnią deską ratunku dla Franza Smudy, którego niektórzy chcieliby już zwalniać z roli trenera. Na tą chwilę najlepszym rozwiązaniem jest powoływanie do reprezentacji piłkarzy grających za granicą, a mających polskie korzenie. Pierwszy był Sebastian Boenisch. Drugi niemal na pewno będzie Damien Perquis, który rozegrał trzy spotkania w barwach narodowej drużyny Francji do lat 21, co nie wyklucza go na szczęście z gry dla Polski. Ale czy ta dwójka jest na tyle dobra, żeby bardzo dobrze chronić naszej bramki?
(Czy tak nie może być też na Euro 2012? // fot. Agencja Przeglądu Sportowego)
- Moja żona chciałaby zostać tu na stałe, tak jej się podoba w Poznaniu. Moje dzieci są tu szczęśliwe i ja też. Ludzie traktują nas jak swoich, a ja właściwie już czuję się jednym z nich. Arboleda jest Polakiem – opowiadał Manu w wywiadzie dla Interii.
Coraz częściej pojawia się również temat naturalizacji piłkarzy, którzy nie pochodzą z naszego kraju i nie mają nawet polskich korzeni. W tej kwestii numerem 1. jest chyba Manuel Arboleda – świetny stoper z Kolumbii, który grał już dla Zagłębia Lubin, a obecnie jest jednym z najważniejszych zawodników Lecha Poznań. Oczywiście nadanie mu naszego obywatelstwa nie będzie wielkim problemem. Problem ma jedynie selekcjoner, który chyba nie wie czy chce go powołać czy nie.
- Nie ma mowy, by kiedykolwiek u mnie zagrał. On jest Kolumbijczykiem. To fantastyczny chłopak i świetny piłkarz, ale stać nas na stworzenie reprezentacji opartej tylko na Polakach – mówił niegdyś o Arboledzie Smuda.
Powyższa wypowiedź Franza wyraźnie mówi, że żadnego Arboledy w biało-czerwonej koszulce nie będzie. My jednak już wiemy, że trener nie zawsze jest konsekwentny w tym co mówi. A jego podopieczni spisują się fatalnie. Manu jest znakomitym materiałem na polskiego obrońce. Zna już język polski, o czym przekonacie się w filmiku poniżej (:D) i na dodatek jest bardzo wesołym piłkarzem, a najważniejsze to to, że bardzo dobrze gra w obronie i potrafi strzelać bramki.
Kolejnym piłkarzem, o którego bez większego ryzyka (reakcja opinii publicznej na powoływanie obcokrajowców) może starać się Smuda to Thiago Rangel Cionka. Brazylijczyk z polskimi korzeniami, który obecnie broni barw Jagiellonii Białystok.
Teraz coś dla tych, którzy nie są zwolennikami powoływania piłkarzy nie będącymi Polakami. Skoro piłkarskie potęgi “przywłaszczają” sobie znakomitych piłkarzy pochodzących z krajów, gdzie piłka nożna praktycznie nie istnieje to dlaczego MY nie możemy tego robić? Najlepszym przykładem są: Niemcy (np. Ozil, Podolski, Trochowski, Borowski), Francja (np. Zidane, Vieira, Makelele, Benzema, Nasri) i Portugalia (Deco, Pepe, Nani, Bosingwa) – tam jest mnóstwo naturalizowanych piłkarzy.