Majster ucieka Lechitom

Aktualny Mistrz Polski, a przynajmniej JESZCZE aktualny, czyli Lech Poznań przegrał dzisiaj na wyjeździe z ostatnią w tabeli Cracovią Kraków. Przed meczem oba zespoły myślały tylko i wyłącznie o zdobyciu kompletu punktów, bowiem Krakowianie walczą o utrzymanie się w Ekstraklasie, natomiast Poznaniacy bardzo chcą obronić tytuł Mistrza Polski.

Do 28. minuty tego spotkania, Lech miał teoretycznie 8-punktową stratę do liderującej Wisły Kraków. Sytuacja była identyczna jak ta z przed roku, kiedy piłkarze z Poznania po 17 kolejkach tracili tyle samo do pierwszej drużyny. Wtedy udało się wszystko odrobić z nawiązką i Wielkopolanie cieszyli się ze zdobycia “Majstra”. W tym roku sytuacja jest już bardziej dramatyczna i bardzo prawdopodobna staje się wizja, że pod koniec sezonu w grupie walczącej o tytuł, pozostaną tylko Wisła, Jagiellonia, Legia oraz ewentualnie Lechia. Jeżeli chodzi o Cracovię, to dzisiejsza wygrana może być tym przełomem, dzięki któremu “czerwone pasy” zyskają jeszcze większą mobilizację i utrzymają się w najlepszej polskiej lidze.

Przed samym rozpoczęciem spotkania miałem mieszane uczucia, co do pewnej wygranej Lechitów. Mimo ich wysokich zwycięstw z Cracovią w tym sezonie (5:0 w lidze, 4:1 w Pucharze Polski), na Krakowskiej ziemi zawsze grało im się ciężko. Wystarczy sięgnąć pamięcią do ostatniego ligowego pojedynku obu tych drużyn, rozgrywanego w dawnej stolicy. Wtedy mecz również zakończył się wynikiem 1:0 dla gospodarzy. W całej historii, tylko 4 razy Poznaniakom udało się przywieźć do domu zwycięstwo (2 mecze ligowe i 2 pucharowe).

Fot. Maciej Opala, www.LechPoznan.pl

Trzeba przyznać, że Lech grał w tym spotkaniu lepiej, a Cracovia osiągnęła wynik lepszy niż sobie zasłużyła. Przez większość meczu dominowali ci pierwsi – oddawali więcej strzałów i częściej byli przy piłce, grali po prostu lepiej. Od pierwszej sekundy do 28. minuty bramka dla Poznaniaków wisiała w powietrzu. Gdy Mateusz Klich strzelił jak się później okazało jedynego gola w tym meczu, Kolejorz trochę zwolnił tempo. Jednak nawiązując do samej bramki. Młody zawodnik przelobował Kotorowskiego, ale trudno mieć pretensje do samego golkipera, ponieważ znajdował się w takiej odległości od linii bramkowej, na której stanęłoby za pewne 90% bramkarzy z całego świata.

Świetny mecz rozegrał Rudnevs, który wyprowadzał akcje i sam też strzelał na bramkę dobrze spisującego się Kaczmarka. Swoje okazje do strzelenia gola mieli także Stilić i Ślusarki, jednak zabrakło szczęścia i precyzji przy ich strzałach. Gorzej w barwach Lecha spisał się po raz kolejny Manuel Arboleda i gdyby nie świetna parada Kotorowskiego, goście po błędzie Kolumbijczyka przegraliby wyżej. W drużynie gospodarzy dobry mecz zagrali na pewno: Radomski, Klich i Ntibazonkiza.

W Poznaniu płaczą, a połowa Krakowa się cieszy. Niebiesko-biali tracą obecnie 11 punktów do Wisły i wydaje się, że tylko jakiś cud mógłby dać im drugi z zrzędu tytuł Mistrza kraju. Natomiast piłkarze Cracovii, którym 3 punkty były potrzebne jak woda, cieszą się z odrobienia strat do Polonii Bytom znajdującej się na w miarę bezpiecznej pozycji.

Potrzebna naturalizacja Mańka i innych polskich ligowców?

Można by rzecz, że temat defensywy reprezentacji Polski powraca jak bumerang. Wczoraj pisałem o tym w poście dotyczącym spotkania Lecha i ManCity. Trzeba jednak ten temat wciąż poruszać, bo jeśli z taką formacją obronną wyjdziemy na polskie boiska podczas Euro 2012 to możemy się nieźle upokorzyć na swoim terenie. Jeżeli planem minimum całej kadry narodowej jest wyjście z grupy to takie drużyny jak Ekwador, po prostu nie mogą sobie wchodzić w nasze pole karne kiedy tylko chcą. Kto oglądał ten mecz widział, że kiedy piłkarze z Ameryki tylko przejęli piłkę już oddawali strzał na naszą bramkę, albo wbiegali w pole karne.

Jaki byłby wynik gdyby nasz obecny skład zagrał teraz przeciwko Niemcom? Jestem wręcz pewny, że Ozil, Khedira, Kroos, Schweinsteiger, Klose i Podolski roznieśli by naszych obrońców z Żewłakowem na czele w pył. Nie wiem co jest powodem tak słabej gry w obronie wszystkich polskich Polaków. Być może to wina szkolenia od najmłodszych lat, może wszystkim młodym adeptom piłki nożnej wpaja się, że celem nr. 1 jest ulokowanie piłki w siatce rywala. Warto przeczytać!

Co więc będzie ostatnią deską ratunku dla Franza Smudy, którego niektórzy chcieliby już zwalniać z roli trenera. Na tą chwilę najlepszym rozwiązaniem jest powoływanie do reprezentacji piłkarzy grających za granicą, a mających polskie korzenie. Pierwszy był Sebastian Boenisch. Drugi niemal na pewno będzie Damien Perquis, który rozegrał trzy spotkania w barwach narodowej drużyny Francji do lat 21, co nie wyklucza go na szczęście z gry dla Polski. Ale czy ta dwójka jest na tyle dobra, żeby bardzo dobrze chronić naszej bramki?

Manuel Arboleda i Franciszek Smuda(Czy tak nie może być też na Euro 2012? // fot. Agencja Przeglądu Sportowego)

- Moja żona chciałaby zostać tu na stałe, tak jej się podoba w Poznaniu. Moje dzieci są tu szczęśliwe i ja też. Ludzie traktują nas jak swoich, a ja właściwie już czuję się jednym z nich. Arboleda jest Polakiemopowiadał Manu w wywiadzie dla Interii.

Coraz częściej pojawia się również temat naturalizacji piłkarzy, którzy nie pochodzą z naszego kraju i nie mają nawet polskich korzeni. W tej kwestii numerem 1. jest chyba Manuel Arboleda – świetny stoper z Kolumbii, który grał już dla Zagłębia Lubin, a obecnie jest jednym z najważniejszych zawodników Lecha Poznań. Oczywiście nadanie mu naszego obywatelstwa nie będzie wielkim problemem. Problem ma jedynie selekcjoner, który chyba nie wie czy chce go powołać czy nie.

- Nie ma mowy, by kiedykolwiek u mnie zagrał. On jest Kolumbijczykiem. To fantastyczny chłopak i świetny piłkarz, ale stać nas na stworzenie reprezentacji opartej tylko na Polakach mówił niegdyś o Arboledzie Smuda.

Powyższa wypowiedź Franza wyraźnie mówi, że żadnego Arboledy w biało-czerwonej koszulce nie będzie. My jednak już wiemy, że trener nie zawsze jest konsekwentny w tym co mówi. A jego podopieczni spisują się fatalnie. Manu jest znakomitym materiałem na polskiego obrońce. Zna już język polski, o czym przekonacie się w filmiku poniżej (:D) i na dodatek jest bardzo wesołym piłkarzem, a najważniejsze to to, że bardzo dobrze gra w obronie i potrafi strzelać bramki.


Kolejnym piłkarzem, o którego bez większego ryzyka (reakcja opinii publicznej na powoływanie obcokrajowców) może starać się Smuda to Thiago Rangel Cionka. Brazylijczyk z polskimi korzeniami, który obecnie broni barw Jagiellonii Białystok.

Teraz coś dla tych, którzy nie są zwolennikami powoływania piłkarzy nie będącymi Polakami. Skoro piłkarskie potęgi “przywłaszczają” sobie znakomitych piłkarzy pochodzących z krajów, gdzie piłka nożna praktycznie nie istnieje to dlaczego MY nie możemy tego robić? Najlepszym przykładem są: Niemcy (np. Ozil, Podolski, Trochowski, Borowski), Francja (np. Zidane, Vieira, Makelele, Benzema, Nasri) i Portugalia (Deco, Pepe, Nani, Bosingwa) – tam jest mnóstwo naturalizowanych piłkarzy.

Technika Kolejorzu, technika!

Wczoraj nasz poznański Lech w ramach 3. kolejki Ligi Europejskiej walczył na wyjeździe z Manchesterem City. Jak chyba każdy wie, przegraliśmy 3:1. Nie ma co ukrywać, że tylko wariat przeznaczyłby u bukmachera pieniądze na wygraną Lecha. Druga drużna w Manchesterze, ale obecnie również druga w angielskiej Premiership przeznaczyła na transfery około 250 razy więcej niż Lechici!

Muszę przyznać, że Lech mimo przegranej różnicą dwóch bramek prezentował się bardzo dobrze. Drużyna trenowana przez Jacka Zielińskiego jak chciała to potrafiła utrzymywać się dłużej przy piłce i wyprowadzać akcję do przodu. Niewątpliwie w tym wszystkim jest duża zasługa Sławka Peszko, który wg. Goal.com i SkySports.com dostał kolejno noty 7,5 i 8. Gorzej już było z wykorzystywaniem sytuacji, gdzie piłka znajdowała się blisko bramki MC. Natomiast jeszcze gorzej było w obronie.
Read more of this post

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.