Bakero, Janas, Bos – teraz Stokowiec. Kto po nim?
Marzec 16, 2011 Dodaj komentarz
Józef Wojciechowski, czyli właściciel J.W. Construction, bogacz, posiadacz 100% akcji klubu Polonia Warszawa. Straszy słabych kopaczy Klubem Kokosa, a trenerów zmienia jak Cristiano Ronaldo kochanki. Przypadek Warszawiaków jest bardzo ciekawy. Mimo dużego jak na polskie realia budżetu, drużyna ta znajduje się na odległej 11. pozycji i jest niebezpiecznie blisko strefy spadkowej.
Problem nie tkwi tylko w zawodnikach i sztabie szkoleniowym, ale zwłaszcza w polityce budowania dobrego klubu prowadzonej przez wyżej wymienionego Pana. Przed startem sezonu były wzmocnienia, a najważniejsze to chyba ściągnięcie Smolarka. Początek ligowych zmagań był bardzo przyzwoity, natomiast gdy zespół ułożony przez Bakero przegrał mecz i stracił pozycję lidera, Wojciechowski wkroczył do akcji zwalniając Hiszpana. Jego zastępcą został Paweł Janas, taka decyzja prezesa klubu była sprzeczna z jego wcześniejszymi wypowiedziami – Mam już dość zatrudniania polskich trenerów-nieudaczników. Jednak po trzech miesiącach zasiadania na ławce trenerskiej były selekcjoner reprezentacji Polski, powrócił na stanowisko dyrektora sportowego. Kolejną “ofiarą” był Holender Theo Bos, który został zwolniony kilka dni temu i przypadł mu niechlubny tytuł “Czternastego szkoleniowca zwolnionego przez Wojciechowskiego od lipca 2008 roku”. Jeden z najbogatszych Polaków w ciągu swojej prezesury zmieniał trenerów średnio co 72 dni. Najśmieszniejsze jest to, że zwalniano nawet gdy Polonia osiągała dobre wyniki.
Piotr Stokowiec // Fot. Kamil Jóźwiak, Newspix.pl
Na tą chwilę pierwszym trenerem jest młody Piotr Stokowiec, który wcześniej pełnił rolę asystenta Bosa. Były piłkarz Polonii Warszawa od razu ruszył do pracy i przesunął Ebiego Smolarka do Klubu Kokosa grającego na boiskach Młodej Ekstraklasy (Od ambasadora PEPSI do klubu nieudaczników). Chyba nikt nie jest tym zdziwiony. Najlepiej zarabiający zawodnik polskiej ligi, były piłkarz m.in. Borussi Dortmund i Espanyolu strzelił w lidze tylko 3 gole, a przecież miał być tegoroczną rewelacją. Z hitu wyszedł kit.
Warszawiacy obecnie znajdują się na 11. pozycji z 21-punktowym dorobkiem, a przypomnijmy – zagrożona spadkiem Arka Gdynia ma ich 18. Aczkolwiek trudno oczekiwać lepszych wyników, jeśli piłkarze z Konwiktorskiej po raz czwarty w TYM sezonie witali nowego trenera. Przecież wiadomo, że każda taka decyzja wiąże się z wprowadzaniem zmian w zespole. Niewątpliwie trudno jest grać na wysokim poziomie w takich warunkach. Nie od razu Rzym zbudowano, może Józef Wojciechowski wreszcie to zrozumie i przestanie robić szopkę. Chociaż mi trudno w to wierzyć i dla mnie następna zmiana szkoleniowca w Polonii jest już sprawą naturalną, niczym poranne mycie zębów. Tylko kto to będzie?
Prezesowi “Czarnych Koszul” nie wystarczyłby chyba nawet Jose Mourinho. Pierwszy sprawdzian Stokowca już za 3 dni w Warszawie, rywalami będą zawodnicy Widzewa Łódź. Czy 39-letni trener wytrzyma presję?



Aktualny Mistrz Polski, a przynajmniej JESZCZE aktualny, czyli Lech Poznań przegrał dzisiaj na wyjeździe z ostatnią w tabeli Cracovią Kraków. Przed meczem oba zespoły myślały tylko i wyłącznie o zdobyciu kompletu punktów, bowiem Krakowianie walczą o utrzymanie się w Ekstraklasie, natomiast Poznaniacy bardzo chcą obronić tytuł Mistrza Polski.
Fot. Maciej Opala, www.LechPoznan.pl
Można by rzecz, że temat defensywy reprezentacji Polski powraca jak bumerang. Wczoraj pisałem o tym w poście dotyczącym spotkania Lecha i ManCity. Trzeba jednak ten temat wciąż poruszać, bo jeśli z taką formacją obronną wyjdziemy na polskie boiska podczas Euro 2012 to możemy się nieźle upokorzyć na swoim terenie. Jeżeli planem minimum całej kadry narodowej jest wyjście z grupy to takie drużyny jak Ekwador, po prostu nie mogą sobie wchodzić w nasze pole karne kiedy tylko chcą. Kto oglądał ten mecz widział, że kiedy piłkarze z Ameryki tylko przejęli piłkę już oddawali strzał na naszą bramkę, albo wbiegali w pole karne.
Wczoraj nasz poznański Lech w ramach 3. kolejki Ligi Europejskiej walczył na wyjeździe z Manchesterem City. Jak chyba każdy wie, przegraliśmy 3:1. Nie ma co ukrywać, że tylko wariat przeznaczyłby u bukmachera pieniądze na wygraną Lecha. Druga drużna w Manchesterze, ale obecnie również druga w angielskiej Premiership przeznaczyła na transfery około 250 razy więcej niż Lechici!